Jesteś w: Motyw Polski i Polaków

Społeczeństwo polskie w „Ludziach bezdomnych” Żeromskiego


W końcu dotarł na dziedziniec swego dawnego domu, nieopodal którego mieściły się: nowa fabryczka, skład węgla i kilkupiętrowa oficyna. Wchodząc do sieni, usłyszał odgłosy dochodzące z sutereny zajmowanej przez sąsiada Dąbrowskiego. Na wysokości strychu rozpoznał okienko, przy którym często bawił się, będąc dzieckiem: „Miał przed sobą okienko bez szyb, pewien rodzaj strzelnicy w murze. Cegła, zamykająca ten otwór z dołu, była tak wyślizgana przez dzieci, które się tam bawiły, że przybrała kształt owalny. Ileż to razy on sam, Judym, wyłaził przez ten otwór na zewnątrz muru i wisiał w powietrzu!”. Wtedy to zobaczył krzyczącą, chorą umysłową babkę, którą rodzina przywiązuje do haka. Kobieta nie mogła liczyć na jakąkolwiek pomoc medyczną: „W kącie, pod piecem, siedziało widmo człowiecze, za ręce i nogi przywiązane do haka wystającego z ziemi. Siwe kudły nakrywały głowę i ramiona tej istoty, a jakieś stargane łachmany resztę ciała. Czasem spod włosów ukazywały się straszliwe oczy jak dwa błyskające płomienne miecze, kiedy niekiedy usta ciskały ładunek okropnych wyrazów”.

Bohater poznaje również realia pracy w warszawskich fabrykach, dużych zakładach, w których człowieka jest tylko trybikiem w ogromnej maszynie. Najpierw odwiedziła fabrykę cygar – miejsce pracy swej bratowej, gdzie ludzie (najczęściej kobiety-automaty, przypominające roboty: „Przechodząc Judym zauważył dziewczynę, która paczki cygar oklejała banderolą. Szybkość ruchów jej rąk wprawiła go w zdumienie. Zdawało mu się, że robotnica wyciąga ze stołu nieprzerwaną tasiemkę białą i mota ją sobie na palce. Z rąk leciały do kosza pod stołem gotowe paczki tak szybko, jakby je wyrzucała maszyna. Ażeby zrozumieć sens jej czynności, trzeba było wpatrywać się usilnie i badać, gdzie jest początek oklejenia każdej torebki”) pracowali w pośpiechu, „na najwyższych obrotach”. Całe dnie spędzali w malutkich, zadymionych, ciemnych pomieszczeniach bez okien, w których zwijali papierosy. Teosia nie przypominała w niczym dawnej roześmianej i żywej dziewczyny. Tomaszem wstrząsnął jej nowy wygląd: „W głębi izby stał stół zupełnie podobny do pierwszego z brzegu, a obok płomyka robiła kobieta w czerwonej chustce na głowie. Szmata zupełnie okrywała jej włosy. Widać było spod niej duże, wypukłe czoło. Żyły skroni i szyi były nabrzmiałe. Zamknięte oczy po każdym małpim ruchu głowy otwierały się, gdy trzeba było przylepić lakiem rożek papieru. Wtedy te oczy spoglądając na płomyk gazowy błyskały jednostajnie. Twarz kobiety była wyciągnięta i ziemista jak wszystkie w tej fabryce. Na spalonych, brzydkich, żydowskich wargach co pewien czas łkał milczący uśmiech, w którym zapewne skupiło się i w który z musu zwyrodniało westchnienie zaklęsłej, wiecznie łaknącej powietrza, suchotniczej piersi. Błysk pracowitych oczu i ten uśmiech wraz z całą czynnością przypominały szalony ruch koła maszyny, na którego obwodzie coś w pewnym miejscu migota jak płomyczek świecący”.

strona:    1    2    3    4    5  





Motyw - inne artykuły:
Motyw Polski i Polaków

Obraz XVII-wiecznego społeczeństwa w „Potopie” Henryka Sienkiewicza

Koncepcje nowej Polski w „Przedwiośniu” Żeromskiego

Społeczeństwo polskie w „Ludziach bezdomnych” Żeromskiego

Ocena Polaków w „Dziadach” Mickiewicza